Nasze molo wygląda jak zapora przeciwczołgowa na przedpolach Stalingradu. Może przez sentyment do tego miejsca z lat młodości, a może przez zwykły rozsądek nie mogłem pogodzić się z tym, że sami fundujemy sobie koszmarek architektoniczny.
Przez dziesięć lat od urodzenia z okna mojego pokoju widziałem połyskującą taflę jeziora Niegocin. Dla chłopców z ulicy Szelągowskiego (obecnie Kolejowej) dzisiejszy port „Ekomariny” był placem zabaw i miejscem niesamowitych przygód.
Wspomnienia z dzieciństwa spowodowały, że brzegi Niegocina darzę wyjątkowym sentymentem. Niestety, nadmierna sympatia do czegokolwiek jest czasami utrapieniem dla naszych bliskich. Najbardziej cierpi chyba z tego powodu moja żona. Podczas każdego spaceru musi towarzyszyć mi w obowiązkowej „inspekcji” na budowach giżyckich inwestycji, szczególnie tych nad brzegiem jeziora. Przy tej okazji wysłuchuje moich monologów, na temat tego, co zrobiono i jak można było to zrobić lepiej. Oczywiście wiem wszystko najlepiej, a żona politycznie nie oponuje.
Spacery się jednak kończą, a problemów budowlanych też nie rozpamiętuje się długo. Ostatnio zdarzyło się jednak coś, co zburzyło całkowicie mój spokój i o czym nie mogłem zapomnieć. Latem ubiegłego roku na naszym molo, zaczęto ustawiać gwiazdobloki. Gdybym spytał najgorszego wroga Giżycka, jak można zaszkodzić miastu, powiedziałby zapewne: „Należy pozbawić miasto jego największej atrakcji. Trzeba zeszpecić molo!”.
No i stało się. Nawet zimą, mimo że przykryte litościwie śniegiem, nasze molo wygląda jak zapora przeciwczołgowa na przedpolach Stalingradu. Latem jest jeszcze gorzej. Może przez sentyment do tego miejsca z lat młodości, a może przez zwykły rozsądek nie mogłem pogodzić się z tym, że sami fundujemy sobie koszmarek architektoniczny. Co o tym sądzą mieszkańcy, chyba wiadomo, dali tego wyraz w licznych komentarzach. Co mogą na to poradzić, oprócz wyrażenia dezaprobaty? Niestety, niewiele.
Ale mamy przecież władze miasta, które wybraliśmy, obdarzyliśmy zaufaniem i które w końcu biorą duże pieniądze za to, aby dobrze pilnować spraw naszego miasta. Zdziwienie i szok przyszły szybko. Najpierw ratusz ustami Pani Burmistrz ogłosił publicznie, że Projektant wykonał odpowiednie „obliczenia” i gwiazdobloki mają zostać. Potem wiceburmistrz przez dwa miesiące zlecał wykonanie ekspertyzy, która prawdopodobnie ma potwierdzić, że gwiazdobloki są „fajne” (obym się mylił).
Może i zwariowałem, ale wydaje mi się, że władze miasta, zamiast próbować zamiatać problem pod dywan, powinny zrobić wszystko, aby nie dopuścić do pozostania gwiazdobloków na molo. Rozczarowany takim działaniem, podjąłem starania, aby została wykonana ekspertyza dotycząca sposobu rewitalizacji giżyckiego mola. Opinię wykonała firma posiadająca najwyższe możliwe kwalifikacje w tym zakresie tj.: rzeczoznawcy inżynierii wodnej śródlądowej oraz architektury. Wnioski wynikające z tej ekspertyzy są druzgocące dla Projektanta i Inspektora Nadzoru w jednej osobie i mogą być podstawą do wyegzekwowania wykonania remontu zgodnie z pierwotnym projektem, który przewidywał kamienne zabezpieczenie skarp mola.
Ekspertyzę zamierzam przekazać miastu do dyspozycji w celu wykorzystania w staraniach o likwidację gwiazdobloków. Od 24 marca wieczorem ekspertyza będzie też dostępna publicznie pod adresem www.biox.pl/molo. O koszty ewentualnej zamiany gwiazdobloków na kamienie mieszkańcy nie muszą się martwić, Projektant jest zwykle na takie okazje ubezpieczony.
Wraz z władzą przyrastają szare komórki,Burmistrzowi wydaje się że jest bardzo dobrym architektem,ekonomista,lekarzem,nauczycielem,alpinistą,pilotem i.t.p ,a po prostu jest chory na władzę.
Pięknie w Giżycku to już mieliśmy. Wywalić z herbu miasta te trzy marne leszcze a wstawić przymolowe rozgwiazdy. Wielu trystów pomyli wtedy Giżycko z Egiptem i przyjedzie. A n awypadek W od strony jeziora żywcem nas nie wezmą ... .
Mam nadzieję iz dzisiejszą sesje nagracie w calości bo chętnie poslucham jakie stanowisko w sprawie gwiazdoblków zajmie Czacharowski i Piotrowska którzy tak bardzo przekonywali do slusznej decyzji o "zeszpeceniu mola tymi zasiekami" w myśl cyt.(...)Taki sposób dokonywania zmian w dokumentacji projektowej na etapie realizacji przedsięwzięcia, może skutkować cofnięciem dotacji z Funduszy Unii Europejskiej, albowiem wszelkie zmiany w opracowaniach mogą być wykonane dopiero po zatwierdzeniu i akceptacji ich przez dysponenta środków (poprzez odpowiednie dokumenty). (...) Myślę iz ten zapis jasno i wyraźnie mówi a raczej oddziela wlasne widzimisie od przepisow które jednoznacznie określają co można a co nie.
jaki jest roczny koszt utrzymania Krzyża Brunona i ile miasto na tym zarabia???bo każda inwestycja za publiczne pieniądze powinna zarabiać na swoje utrzymanie,w przeciwnym razie nie ma sensu obciążać nią mieszkańców.
no przecież pan projektant powiedział wprost.......jak się całość zazieleni będzie pięknie. więc o co tu się czepiać?.....no normalnie k....a krew mnie zalewa. No ale każdy obywatel ma prawo donieść władzom Unii Europejskiej jak to wykorzystywane są przyznane dotacje...co nie omieszkam się uczynić bo skoro sz.p.Jola i inni nie widza lub raczej udają że nie widzą....to może dostrzegą gdy trzeba będzie otrzymane dofinansowanie zwrócić.
Dlaczego, jedni potrafią znaleźć fachowca o inni tylko partacza ? Drodzy urzędnicy - zastanówcie się : lodowisko, kladka, Ekomarina i molo - co jeszcze chcecie spartolić ? i dlaczego nie robicie tego za swoje pieniądze ?
Trzeba mieć talent i skrzywiony gust aby tak oszpecić molo i jeszcze zapłacić za to kilka baniek . Powinni płacić odszkodowanie mieszkańcom i turystom za szok estetyczny . Już widzę jak między tymi gwiazdoblokami będzie jedno wielkie śmietnisko gdzie będą gromadzić się : puszki, butelki,plastiki.reklamówki i kondomy - a wyzbierać te śmieci stamtąd oj będzie trudno . Jak tak zostanie to już drugiego remontu nie będzie przez najbliższe sto lat . A mogło być pięknie ...Można było zaprojektować zieleń , wzbogacić o małą architekturę (drewnianą i kamienną )rzeźby , stylowe ławeczki i oświetlenie,przydałby się punkt widokowy i może jakaś mała kawiarenka (lodziarnia),gdzie można by kulturalnie przysiąść i podziwiać odbijające się promienie słońca w jeziorze .Równie dobrze można było pokusić się o keje od strony jeziora . Można było zrobić na prawdę cacucho a tak mamy rejon umocniony na wypadek ataku od strony "morza" .
tak to jest jak urzędnicy biorą sie za inwestycje budowlane o których nie maja zielonego pojęcia a wykonawca robi co chce bo ......mu się na to przyzwala tylko dlaczego ?
a mnie tam tylko zastanawia w jaki sposób ma to poprawić wizerunek Giżycka......choć będąc obiektywnym trzeba zauważyć, że nasz kochany turysta jak i niejeden mieszkaniec będzie miał po czym poskakać będąc pod wpływem powiedzmy czystego mazurskiego powietrza;-)
Komentarze
jest to prima aprilis...
w myśl cyt.(...)Taki sposób dokonywania zmian w dokumentacji projektowej na etapie realizacji przedsięwzięcia , może skutkować cofnięciem dotacji z Funduszy Unii Europejskiej, albowiem wszelkie zmiany w opracowaniach mogą być wykonane dopiero po zatwierdzeniu i akceptacji ich przez dysponenta środków (poprzez odpowiednie dokumenty). (...)
Myślę iz ten zapis jasno i wyraźnie mówi a raczej oddziela wlasne widzimisie od przepisow które jednoznacznie określają co można a co nie.
Już widzę jak między tymi gwiazdoblokami będzie jedno wielkie śmietnisko gdzie będą gromadzić się : puszki, butelki,plastik i.reklamówki i kondomy - a wyzbierać te śmieci stamtąd oj będzie trudno .
Jak tak zostanie to już drugiego remontu nie będzie przez najbliższe sto lat .
A mogło być pięknie ...Można było zaprojektować zieleń , wzbogacić o małą architekturę (drewnianą i kamienną
)rzeźby , stylowe ławeczki i oświetlenie,prz ydałby się punkt widokowy i może jakaś mała kawiarenka (lodziarnia),gd zie można by kulturalnie przysiąść i podziwiać odbijające się promienie słońca w jeziorze .Równie dobrze można było pokusić się o keje od strony jeziora . Można było zrobić na prawdę cacucho a tak mamy rejon umocniony na wypadek ataku od strony "morza" .
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.